Przeskocz do treści

#TEST | Chevrolet Impala | 3.6L V6

Poprzednia Impala była taka sobie…

U Jankesów, kojarzyła się z tanim, dużym i wygodnym autem dostępnym w lokalnej wypożyczalni samochodowej. Nowa generacja mierzy 5 metrów i 11 centymetrów, co czyni ją dłuższą od Superba czy… nowej siódemki z krótszym rozstawem osi. Z tyłu jest naprawdę sporo miejsca. Nadwozie posiada liczne przetłoczenia, a agresywny przód przypomina Camaro. Zaryzykuję stwierdzenie, że auto wygląda na droższe niż jest w rzeczywistości. A to dobry znak. Więcej szczegółów już jutro.

Nisko osadzony kokpit sprawia, że mam wrażenie podróżowania sportowym samochodem…

Generalnie, cały projekt deski rozdzielczej sprawia wrażenie otulającego kierowcę. Po kilku sekundach bardzo szybko odnalazłem wygodną pozycję za kierownicą. Szybki rzut oka na materiały wykończeniowe, sprawdzenie ich miękkości i od razu stwierdzam, że są one okej. Bez obaw mogę powiedzieć, że wnętrze jest lepiej wykonane niż w Toyocie Avensis czy Fordzie Mondeo, jednak nie umywa się do tego, co oferują europejskie marki.

Wciskam przycisk start…

Ruszam i od razu czuję, iż idea amerykańskiego krążownika szos nie została porzucona. Auto doskonale wybiera nierówności i płynie niczym jacht. Mimo tego, że auto stoi na 19 calowych felgach, do kabiny nie dochodzą żadne niepokojące stuki. A w zakrętach rzeczywiście poczujemy, iż podróżujemy jachtem, chociaż podwozie pewnie trzyma się szosy. Nie oszukujmy się, kupując duże auto naszym priorytetem jest wygoda. Gdyby rozmiar i komfort nie miał znaczenia, potencjalny nabywca szukałby czegoś z klasy kompakt. Jedyne co mnie kusiło, to wciskanie gazu do oporu – ponad 300 kucy to nie przelewki. 

No właśnie, co do silnika…

Stara, amerykańska szkoła robienia silników – wolnossące V6 o o pojemności 3.6L. Powiewem nowości jest wtrysk bezpośredni. Moc w Impali przenoszona jest za pośrednictwem 6-biegowej skrzyni automatycznej na przednią oś. Zaraz, zaraz… ośka, 305 KM, 1700 kg wagi i ponad 5 metrów długości nadwozia? To nie wróży nic dobrego. O ile na suchym auto zachowuje się całkiem przewidywalnie, o tyle mocniejsze dodanie gazu powoduje potworne buksowanie przednich kół i podsterowność w zakrętach. Impala po raz kolejny przypomina, że jest stworzona do jazdy na wprost. Skrzynia biegów zaskakująco szybko działa na kick-down, jednak ze zmianą przełożeń jej się nie śpieszy. Co gorsza, są one długie.

Wraz z początkiem 2016 Chevrolet po części wycofuje się z rynku europejskiego. W ofercie amerykańskiego producenta pozostaną tylko modele Camaro i Corvette. A szkoda, bo obecna gama modelowa marki zaczyna prezentować się bardziej ciekawie i gdyby nowa Impala zadebiutowała w Europie i została rozsądnie wyceniona jak w USA, byłaby ciekawą alternatywą dla europejskiej konkurencji.

Kategorie

#TEST