Przeskocz do treści

#TEST | DS 5 | 1.6 THP 210

Od momentu swojego debiutu DS 5 po prostu mi się spodobał. Głównie dlatego, że nie wiadomo jakiego segmentu jest on przedstawicielem. To znaczy, teoretycznie podchodzi on pod segment D, ale ni to hatchback, ni to kombi, ni to SUV. Może uniwersalne określenie „crossover” pasuje o DS-piątki?

Jestem pewien, że gdybym poprosił Was o wymienienie marek premium, padłyby takie odpowiedzi jak Audi, BMW, Mercedes, Volvo czy Lexus. Na myśl by wam nie przyszło wspomnieć o DS-ie. A tu proszę – Francuzi stworzyli awangardę na kółkach, bo nie oszukujmy się – drugiego takiego pojazdu ze świecą szukać.

Czar DS-a pryska, po tym jak wsiądziemy do środka. O ile samochód z zewnątrz wygląda luksusowo i ekstrawagancko, o tyle wnętrze jest tylko ekstrawaganckie. Moim zdaniem, materiały wykończeniowe powinny być wyższej jakości, a cały kokpit jest zbytnio przeładowany przyciskami. Sorry DS, ale Niemcy i Szwedzi za bardzo mnie rozpieścili.Fotele są bardzo wygodne (chociaż będę się upierał, że te z Volvo nie mają sobie równych), a mój kręgosłup bardzo polubił funkcję masażu.

No dobra, ale pewnie ciekawi Was jak to jeździ…

DS5 wyobrażałem sobie jako wygodniejsze C5 – przecież ma to być kwintesencja francuskowości w samochodach! Nie raz, nie dwa jeździłem C-piątką i pneumatyka robiła swoje. Absolutnie odbierała chęci do dynamicznej jazdy, ale to auto było tak wygodne, że chciało się nim płynąć bez celu. Po odpaleniu masażu, siedziało mi się w Cytrynie wygodniej niż w babcinym fotelu. De Es mnie rozczarował swoją twardością układu jezdnego. Fajnie się nim jeździ i samochód bardzo pewnie pokonuje nawet ciasne zakręty, ale według mnie nie tędy droga. Mając ponad 160 tysięcy na samochód który ma dobrze jeździć, wybieram Golfa R w kombi.

Poza twardym zawiasem, auto jest rzeczywiście luksusowe. W kabinie jest cicho, relatywnie mały silnik benzynowy o dużej mocy (1.6, 210 koni) bardzo kulturalnie pracuje, a manualna przekładnia jest dobra dla tych którzy nie lubią automatów, ale sami chcą decydować o wyborze przełożenia nie męcząc się przy tym. Szkoda tylko, że do najmocniejszego benzyniaka nie można dokupić automatycznej przekładni.

Podsumowując – gdyby do De Es Piątki wsadzono pneumatykę to byłby to super samochód. Mam nadzieję że Citroen, to znaczy DS, pójdzie po rozum do głowy i następna generacja będzie lepiej wykonana i bardziej komfortowo nastawiona.

W wolnej chwili zobacz test Marcina Klimczaka:

Kategorie

#TEST