Przeskocz do treści

#TEST | Skoda Rapid | 1.2 TSI 90 KM

Dziś Rapido o Rapidzie. Za 90 koła.

Tak, ten egzemplarz skonfigurowano za nieco ponad 90 tysięcy złotych. Jak i Wy, nie widzę sensu istnienia tego konkretnego samochodu. Moim zdaniem Rapid (zbudowany na płycie Fabii) ma sens, na przykład jako Uber-pojazd, lub służbówka. Dla klienta indywidualnego jest to on po prostu za drogi.

Gdyby ktoś zakrył mi oczy i wsadził do dowolnej Skody, nie byłbym w stanie odgadnąć we wnętrzu którego modelu się znajduję. Środek Rapida, o ile wygląda bardzo schludnie i elegancko, o tyle wykonany dobrze nie jest – wszędzie znajdziemy solidnie spasowaną twardą skorupę. Jako kierowca mam wystarczająco miesjca z przodu, a pasażer za mną narzekać nie będzie. Mega plus za potężny, jak na tę klasę, bagażnik. 530 litrów deklasuje rywali. 

1.2 TSI mający 90 koni całkiem fajnie napędza Rapida. Silnik ten, dzięki swojej dynamice przy niskich obortach, świetnie sprawdza się w mieście. Bardzo dobrze współpracuje on z 7-biegowym DSG, tylko wybór dwusprzęłgłówki oznacza dopłatę rzędu… 8 tysięcy PLNów. Nie warto, zwłaszcza, jeśli uznajemy Rapida za samochód budżetowy. Układ jezdny, jak na Skodę przystało jest bardzo zwarty i poprawny, chociaż dla niektórych zawieszenie może wydawać się zbyt twarde.

Rapid jest ciekawą ofertą, jeśli bierzemy golasa. Wersja na full wypasie to koszt 91 tysięcy złotych! Dziękuję, postoję.

Kategorie

#TEST