Przeskocz do treści

#TEST | Tesla Model S | P85D

Przeglądając archiwa, odnalazłem folder ze zdjęciami Modelu S P85D, którego sprawdzałem jakieś 2 lata temu. Z racji tego, iż zrobiłem sobie małą przerwę w testowaniu aut, postanowiłem że napiszę to i owo o Tesli.

Wnętrze Modelu S jest dobrze wykonane. Co prawda odstaje trochę od poziomu Audi czy Volvo, ale czuć że jesteśmy w samochodzie marki premium. Wersja P85D wyróżnia się karbonowymi wstawkami oraz deską rozdzielczą wykonaną częściowo z alcantary.
Uwagę przykuwa wielki ekran konsoli środkowej, w którym ukryto wszystkie funkcje. Pozwala on m.in. na zmianę ustawień samochodu, uruchomienie nawigacji czy zarządzanie systemem info-rozrywki. I wiecie co? Jest to świetne rozwiązanie!

#TEST #MODELS

Przyspieszenie jest oszałamiające; boje się, co potrafi P100D. Pierwsza setka pojawia się na cyfrowym wyświetlaczu już po 3 sekundach. Przeciążenie przy gazie do dechy jest tak mocne, że musisz pewnie trzymać kierę. Dzięki napędowi na cztery koła nie ma mowy o żadnym poślizgu przy przyspieszaniu. To, wraz z niskim środek ciężkości sprawia, że Tesla prowadzi się doskonale i dopiero po jakimś czasie puści przodem. Zasięg na pełnych akumulatorach wynosi ok. 400 kilometrów, w zależności od stylu jazdy.

Jeśli tak ma wyglądać przyszłość motoryzacji, to nie mam nic przeciwko. Tesla jest świetnym daily, zwłaszcza w mieście. Oby tylko auta napędzane silnikami spalinowymi pozostały na naszych drogach, przynajmniej dla petrolhedów takich jak ja.

Kategorie

#TEST