Przeskocz do treści

#TEST | Mitsubishi ASX | 1.6 Diesel 4WD

Z ASXem spotykam się po raz drugi. Kilka miesięcy temu sprawdzałem wersję 2.4 GT (niedostępną na naszym rynku), natomiast niedawno wpadł mi w ręce egzemplarz z dieslem 1.6. Najlepsze jest to, że tym 115-konnym klekotem jeździło mi się fajniej niż wolnymssakiem, który był sparowany z CVT.

Odniosłem wrażenie, że zawias zestrojono bardziej miękko w porówaniu z wersją GT, ale jest to zmiana na plus. Zawieszenie świetnie zgarnia nierówności, co w połączeniu z wygodnymi fotelami czyni ASXa świetnym kompanem na dłuższe trasy! Przy eco-drivingu i wyłączym napędzie 4WD samochód zużyje 4.8 litra na setkę w trasie. Całkiem nieźle. Przy dynamicznej jeździe w cyklu mieszanym auto spali rozsądne 7.4 l/100 km.

Brzmi nieźle, co? Teraz mniej kolorowo. ASX jest fatalnie wykonane, zwłaszcza jeśli mówimy o aucie sprzedawanym pod koniec drugiej dekady XXI wieku. Plastiki są niewiele lepsze niż w Civiku mojego kuzyna z 98 r. Wszystko jest solidnie spasowane, ale patrzeć na to się nie da… Przyciski do otwierania szyb nie są nawet podświetlone. Archaiczny komputer pokładowy obsługuje się jednym przyciskiem – trochę trzeba pokombinować, aby zrozumieć jego obsługę. System inforozrywki… Coż, chyba wolałbym widzieć tam zwykłe radio z monochromatycznym wyświetlaczem.

Pochwalić muszę szerokokątne ksenony, które sprawdzają się na naszych drogach. Świecą bardzo szerko, znakomicie oświetlając pobocze po obu stronach drogi. Fotele również są mocnym plusem ASXa. Pomimo braku regulacji podparcia odcinka lędźwiowego, sprawdzają się w podróży i kilkugodzinna trasa „na raz” nie stanowi żadnego problemu.

Najlepsze na koniec. Cena – 106 990 PLNów. Małe Mitsu nie jest warte tych pieniędzy. Mówię to z przykrością, bo ASX jest sympatycznym autkiem. Jeśli podoba Ci się ten samochód, to rozsądniejszym wyborem będzie 117-konny benzyniak 1.6, bowiem jest on tańszy o 20 tysięcy.

Kategorie

#TEST