Przeskocz do treści

#TEST | Renault Twingo | 0.9 TCe

Segment A stał się ostatnimi czasy bardzo konkurencyjny, zwłascza jeśli chodzi o możliwości presonalizacji samochodu. Auta miejskie zwracają na siebie uwagę bardziej, niż te z segmentu B i jest to z korzyścią dla klienta – nie czuje się on gorzej, kupując towar „dystkontowy”.

Po przesiadce z Espace, klnąłem na Twingo jak szewc. A to silnik ma za mało mocy, a to sprzęgło dziwnie łapie, a to kierownica jest za daleko, itp, itd… Jednak sypatyczny francuz, z uśmiechem na twarzy starał się ze mną zakolegować. Czy to mu się udało? I tak, i nie, ale od początku…

Twingo polubiłem za trzycylindrowy doładowany silnik o pojemności 900 cm3, który został umieszczony z tyłu i napędza tylną oś. Generuje on 90 koni mechanicznych i 135 Nm momentu obrotowego, zapewniając naprawdę fajną dynamikę – zwłaszcza w mieście – tylko… coś za coś. Motor pochłania skandaliczne ilości paliwa przy dynamicznej jeździe (9 l/100 km)! Spokojna jazda w cyklu mieszanym będzie Cię kosztować  +/- 5 litrów na setkę.

Jeśli myślisz, że mały, miejski samochód, z napędem na tył może oznaczać fun z kręcenia kółkiem, to jesteś w błędzie. Elektronika hamuje zapędy i nie da się jej w żaden sposób odłączyć – mimo RWD, nie ma mowy o zarzucaniu tyłkiem. Wielka szkoda, bo odnoszę wrażenie, że autko ma naprawdę spory potencjał.

Mimo swojego miejskiego charakteru, Twingo rozczarowało mnie dużym przełożeniem układu kierowniczego. Jak na tak zwrotny samochód (promień skrętu wynosi 4,3 m), trzeba za bardzo nakręcić się sterami. Miło zaskoczyło mnie natomiast zawieszenie, które bardzo ładnie zgarnia nierówności i jest na tyle sztywne, że nadwozie nie wychyla się przy pokonywaniu zakrętów. Za sprawą grubego słupka C, widoczność do tyłu jest fatalna. Podczas manewrowania, ratuje kamera cofania wraz z czujnikami parkowania. Z przodu widać wiele, a dzięki krótkim zwisom nie straszne Ci będą miejskie krawężniki.

Największym atrybutem Twingo jest jego wnętrze – w kwestii stylistyki, wygrywa z każdym konkurentem. Oczywiście wszędzie jest twardo, lecz plastiki spasowano bardzo solidnie. W mojej testówce brakowało mi podłokietnika, jednak z tego co wyczytałem, można go dokupić w opcji. Pozycja za kierownicą jest taka sobie – zdecydowanie wygodniej siedziało mi się w Kii Picanto czy Fordzie Ka, lecz nie oszukujmy się – facet mający 186 cm wzrostu nie jest targetem Renault, jeśli chodzi o Twingo. Fanem systemu multimedialnego R-Link nie jestem, nie mniej jednak ten w Twingo działa zaskakująco płynnie. Tylko wbudowana nawka TomToma jest (tak jak w każdej innej Renówce) przestarzała. Na moje oko, mapy mają 2-3 lata. Reno/TomTom/ktokolwiek – pora na update!

Renault Twingo wygląda bardzo sympatycznie i po lepszym zakolegowaniu się z nim, polubiłem go! Tak bardzo, że kto wie, może kiedyś uda zaprzyjaźnić mi się z Twingo GT. Panowie z Renault, a może byście stworzyli wersję RS? Just saying… ;)

Kategorie

#TEST