Przeskocz do treści

#TEST | Skoda Octavia | 1.4 TSI

 

Po tym, gdy Skoda zaprezentowała odświeżoną Octavię, na czeskich dizajnerów wylała się fala hejtu. Nie wiem czemu 3/4 internautów twierdzi, że Czesi oszpecili „Oktawkę”… Kurcze, przynajmniej teraz ten samochód się czymś wyróżnia. Faktem jest, iż „kompaktowa” Skoda wygląda atrakcyjnie dopiero po doposażeniu jej w opcjonalne ledy, jednak jest to opcja warta zakupu – nie tylko poprawiają prezencję samochodu, ale i bardzo dobrze świecą. A oświetlenie na naszych drogach jest jednym z kluczowych elementów wyposażenia pojazdu. 

Silnik 1.4 TSI o mocy 150 KM zachwyca swoją elastycznością i rozsądnym zapotrzebowaniem na paliwo. Nawet przy dynamicznej jeździe, Octavia spali nie więcej niż 9 l/100 km. Jeśli spokojnie połykasz kilometry, to w cyklu mieszanym osiągniesz 5-6 litrów na setkę, co moim zdaniem w aucie tak dużym, jest wynikiem fenomenalnym. Jednostka pracuje bardzo kulturalnie i jak na ofiarę downsizingu brzmi przyjemnie. W mojej testówce sparowano ją z nową 7-biegową skrzynią DSG, która nie ma sobie równych. Nie dość, że przełożenia zmieniane są błyskawicznie, to jeszcze w niezauważalny sposób. Po co komu CVT?

Co do układu jezdnego – testówkę doposażono w adaptacyjne zawieszenie i jest to opcja naprawdę warta rozważenia. Jego koszt to 4200 zł, lecz są to dobrze wydane pieniądze. Po przełączeniu amortyzatorów w tryb „komfort”, Octavia staje się samochodem, który świetnie i cicho zgarnia nierówności. W trybie „sport” jest sztywniej, ale nadal znośnie. Mimo utwardzenia amorów, Skoda woli unikać ciasnych zakrętów – problemem stają się jej gabaryty i mało komunikatywny układ kierowniczy, który zdaje się być odseparowany od przedniej osi.

Wnętrze Octavii nie wzbudza zachwytu – zwłaszcza w czarnej tonacji. Zostało ono jednak wykonane przyzwoicie i wszystkie elementy solidnie spasowano. Poliftingowa „Oktawka” otrzymała nowy system inforozrywki – ekran zachwyca wysoką rozdzielczością oraz obsługą takich systemów jak Android Auto czy Apple CarPlay. Pochwalić muszę także rozbudowaną nawigację COLUMBUS, która jest intuicyjna i relatywnie prosta w obsłudze. Dodatkowo mapy zdają się być aktualne, czego nie mogę powiedzieć o tych, które można znaleźć w samochodach Renault. Miejsca z tyłu jest aż nad to (więcej niż w Fordzie Mondeo), a podróż pasażerom umilą rozwiązania Simply Clever – czyli opcjonalne dwa porty USB wraz gniazdem 230V i uchwyt na tablet/telefon. Ten ostatni, to super sprawa, gdy masz marudzące dziecko. Włączasz mu bajkę na smartfonie i sprawa załatwiona. Foremny bagażnik to kolejny atrybut Octavii – jego pojemność wynosi 590 litrów, a po złożeniu oparć wartość ta wzrasta do 1580 litrów!

Skoda Octavia to samochód który wybierzesz z rozsądku. Tylko jest jedno ale. Cena testowanego egzemplarza to bagatela 145 tysięcy złotych. Dużo? Moim zdaniem tak. W takim razie nasuwa się pytanie – czy Octavia jest nadal rozsądną propozycją? Owszem. Bawiłem się konfiguratorem i rozsądny egzemplarz można kupić za 118 350 zł, lub jeszcze lepiej – wziąć go w leasing. Wtedy przy zerowym wkładzie własnym rata wyniesie 1630 zł. Jeśli popatrzeć na konkurencję, to Skoda wydaje się być naprawdę ciekawą propozycją, ze względu na to, iż dostajemy duży samochód, naszpikowany technologią Volkswagena nie udający bycia sportowcem. To zdecydowanie propozycja dla bardziej stonowanej klienteli.

P.S. Super sprawą jest pakiet „Amazing”, który kosztuje 1800 zł i zawiera takie elementy jak przednie reflektory ledowe, czujnik deszczu, podgrzewaną kierownicę czy tempomat.

 

Kategorie

#TEST