Przeskocz do treści

#TEST | Lexus GS450h

Nigdy nie przepadałem za Lexusami. Może dlatego, że nigdy nie byłem targetem tej marki –  zawsze twierdziłem, że są to auta bez polotu tworzone dla nudnych ludzi. Moje mniemanie zmienił GS F. W tym aucie się po prostu zakochałem i dałbym wszystko, żeby móc go zaparkować w swoim garażu. W portfolio modelu GS jest jednak skrajnie odmienny model, oznaczony jako 450h. Czy i on mnie do siebie przekonał?

GS 450h to samochód iście stworzony do komfortowego przemieszczania się z punktu A do punktu B. Po zanurzeniu się w nieziemsko komfortowych fotelach, nieprędko będziesz chciał z nich uciec. Starannie wykonane wnętrze jest luksusowe i znajdziesz w nim wszystko, czego dusza zapragnie – mi najbardziej przypadło do gustu audio Mark Levinson. Audiofilem nie jestem, ale jak dotąd nie słyszałem lepszego systemu dźwiękowego w żadnym aucie (jeszcze nie miałem okazji sprawdzić Bowers & Wilkins w Volvo).

Za układ napędowy odpowiada benzynowa widlastka szóstka o pojemności 3.5 litra, która generuje 296 KM oraz 200-konny elektryczny motor. Po skompikowanych matematycznych obliczeniach wychodzi, że łączna maksymalna moc układu napędowego, wynosi 345 koni mechanicznych. Skutkuje to przyspieszeniem do setki w niecałe 6 sekund! Ktoś tu mówił, że hybrydy są wolne? Szkoda tylko, że za przeniesienie tego napędu (na tylną oś) odpowiada skrzynia CVT. Istnieją jednak dwie rzeczy, które sprawiają, iż jestem w stanie to CVT strawić. Po pierwsze – motor to widlastka szóstka, a to oznacza piękne brzmienie. Po drugie – komora silnika jest bardzo dobrze wyciszona, a co za tym idzie, pomruk „fał szóstki” wkręcanej na wysokie obroty nie jest męczący. Wyobrażam sobie jednak, jak wspaniałym samochodem byłby GS 450h z 8-biegową konstrukcją firmy Aisin, montowaną choćby w modelu GS F…

Zawieszenie, jak na Lexusa przystało, to wzór do naśladowania – niebywale wybiera wszelkie wyboje i robi to tak cicho, że ciężko powiedzieć z jakim rodzajem nierówności koła miały styczność. Do tego dochodzi doskonale wyciszona kabina która sprawia, że bardzo szybko będziesz chciał połykać kolejne kilometry. Śmiem twierdzić, że GS-em podróżuje się nie gorzej, niż samochodami segmentu F. Aż boje się, co potrafi zaoferować najnowsza generacja LS-a.

Zdjęcia wykonał Marcin Klimczak.

Kategorie

#TEST