Skip to content

#TEST | Volvo S90 | D5 AWD

 

Gdy jakiś czas temu Volvo ogłosiło, że pozbywa się ze swojej oferty jednostek większych niż czterocylindrowe podniósł się krzyk. I to nie wśród zagorzałych fanów marki, którzy są zboczeni na punkcie pięciogarowych jednostek, a pośród internetowych “ekspertów”. “Panie, taki silnik to ja w kosiarce mogę mieć!” “2 litry o takiej mocy? Przecież to nawet stu tysięcy kilometrów nie wytrzyma!” “Taki motor w tak dużym aucie?? To stoi w miejscu, a nie jedzie!!” Grzmieli internetowi spece od wszystkiego.

Z reguły nie przejmuję się tym, co myślą i mówią inni. Nie inaczej było tym razem. Ku mojej uciesze, topowy diesel D5, o mocy 235 KM i wartości 480 Nm momentu obrotowego radzi sobie świetnie z napędzaniem sporej limuzyny. Jednostka ta pracuje bardzo kulturalnie, chociaż komora silnika powinna być lepiej wygłuszona.  Napęd, podobnie jak w moim S60 wędruje na obie osie, za pośrednictwem 8-stopniowej skrzyni automatycznej, która aksamitnie zmienia przełożenia i całkiem nieźle radzi sobie z ich redukowaniem. Przy 235 KM i 480 Nm momentu, AWD is a must.

S90 prowadzi się neutralnie i przewidywalnie. O ile głównym celem inżynierów przy projektowaniu układu jezdnego był komfort, o tyle w przeciwieństwie do starszych modeli marki, samochód jest bardzo przewidywalny i dynamiczna jazda może sprawiać przyjemność! Układ kierowniczy jest precyzyjny, a zawieszenie, mimo 20 calowych obręczy bajecznie wybiera nierówności. Kabina jest dobrze odizolowana od zewnętrznych szumów, chociaż tak jak napisałem wyżej, Szwedzi muszą jeszcze popracować nad hałasami wydobywającymi się z komory silnika.

Zanurzając się w komfortowych (jednak nie tak bardzo jak w starszych modelach marki) fotelach, z pewnością docenisz możliwości topowego audio Bowers&Wilkins, które po prostu gra oszałamiająco. Atmosfera, jaka panuje we wnętrzu S90, bez cienia wątpliwości przewyższa to, co oferuje niemiecka trójka, o Jaguarze i Lexusie nie wspominając. Materiały wykończeniowe zostały starannie dobrane i ich jakość stoi na najwyższym poziomie. Kiedyś powiedziałem, że gdy będę bogaty, to zatrudnię osobę projektującą wnętrza Volvo do wystroju swojego apartamentu. Nadal się tego trzymam, ale najpierw, kupię s-dziewiećdziesiątkę.

Volvo S90 jest swego rodzaju uhonorowaniem 100-lecia szwedzkiego producenta. Samochód demonstruje możliwości technologiczne, jak i niesamowitą dbałość o detale, zarówno te na zewnątrz, jak i w środku auta. Samochód ten jest świetnym połykaczem tras i całkiem nieźle radzi sobie na miejskich uliczkach, przykuwając uwagę przechodniów.

 Autorem zdjęć jest Marcin Klimczak.

Kategorie

#TEST