Przeskocz do treści

#TEST | Volvo XC60 | T8 Inscription

 

Volvo jest bez wątpienia na fali. Wszystkie nowe modele, oparte na nowej, modularnej płycie podłogowej SPA, sprzedają leasingują się jak świeże bułeczki. Na początku marca tego roku, model XC40 wygrał plebiscyt na Europejski Samochód Roku, natomiast kilka tygodni później tytuł Światowego Samochodu Roku zdobył jego większy brat, XC60. Nie tak dawno temu, w moje ręce wpadła hybrydowa odmiana sześćdziesiątki o oznaczeniu T8, która pod żadnym pozorem nie jest nudną hybrydą – łączna moc układu napędowego to ponad 400 koni mechanicznych!

Układ napędowy wersji T8 jest niewątpliwe jednym z bardziej skomplikowanych we współczesnej motoryzacji…

Przednią oś napędza podwójnie doładowana (turbo + kompresor), czterocylindrowa jednostka benzynowa o pojemności dwóch litrów i mocy 320 koni. Tył natomiast, napędzany jest motorem elektrycznym generującym 87 KM. W trybie hybrydowym, obie jednostki działają bez zarzutu, a zmiana źródła napędzania samochodu jest niezauważalna. W razie potrzeby, możesz wymusić jazdę na silniku elektrycznym – przy pełnych akumulatorach zasięg wynosi ~ 30 kilometrów. Naładowanie baterii do pełna zajmuje 2 godziny, jeśli korzystasz ze stacji szybkiego ładowania lub 8 godzin, w przypadku ładowania samochodu ze zwykłego gniazdka. Masz także możliwość „zmuszenia” silnika spalinowego do naładowania baterii.

Mając ponad 400 koni mechanicznych pod prawą stopą, nie możesz nie skorzystać z trybu „Power” – oba motory stale ze sobą współpracują, symulując niejako pracę napędu na cztery koła. Przy w miarę rozsądnym obchodzeniu się pedałem gazu, wszystko to działa bardzo dobrze, jednak jeśli chcesz w pełni wykorzystać moc, to trzymaj mocno kierę – przy 320 koniach na przedniej osi, torque steer jest nieunikniony. Mamę oszukasz, tatę oszukasz, ale życia (lub w tym wypadku fizyki) nie oszukasz.

Mimo tego, iż wersja T8 jest hybrydą, silnik sparowano z ośmiobiegową skrzynią hydrokinetyczną, a nie bezstopniową przekładnią jak to robi Lexus. Skrzynia w Volvo działa płynnie i relatywnie szybko, jednak miewa momenty zawahania – momentami niepotrzebnie opóźnia zmianę przełożenia na wyższe. Sześćdziesiątką pokonałem blisko 1200 kilometrów, ze średnim spalaniem na poziomie 10 l/100 km. Jak na 400 konnego suva, ważącego ponad dwie tony to całkiem nieźle.

XC60 doposażone w pneumatyczne zawieszenie z amortyzatorami o regulowanej twardości pływa niczym statek…

Bezszelestnie wybiera zdecydowaną większość nierówności, jednak jeśli najedziesz na te krótkie i poprzeczne, to poinformuje Cię nieprzyjemnym łomotem. Pneumatyka to opcja wyceniona na 10 tysięcy złotych, jednak warta rozważenia, gdyż diametralnie zmienia komfort resorowania. Układ kierowniczy przy niskich prędkościach jest zbyt mocno wspomagany i wymaga przyzwyczajenia, lecz po przekroczeniu 40 km/h staje się mniej wrażliwy na ruchy kierownicą i znacznie przyjemniejszy w obsłudze.

Wnętrze to kolejny mocny punkt nowego XC60…

Zaprojektowano je z niebywałą dbałością o detale, a użyte materiały wykończeniowe nie pozostawiają wiele do życzenia. We wnętrzu unosi się zapach wysokogatunkowej skóry, a podświetlany, kryształowy joystick operujący skrzynią biegów (dostępny tylko w wersji hybrydowej) dodatkowo podkreśla prestiż kabiny tego suva.

Tablet, który umieszczono na środku deski rozdzielczej, służy do sterowania niemal wszystkim. Działa on płynnie i precyzyjnie reaguje na dotyk, aczkolwiek zanim stanie się on zdatny do obsługi, musisz odczekać dobrą minutę po uruchomienia auta. Audio Bowers&Wilkins to, zaraz obok Marka Levinsona oferowanego w Lexusach, najwyższa półka jeśli chodzi o fabryczne car audio. Gra niesłychanie czysto, a możliwości regulacji jakie posiada, zadowolą audiofili.

Tym co rozczarował mnie w nowym XC60, to fotele…

W mojej ocenie, są one za twarde. Poprzednia generacja volvowskich foteli (czyli takie, które ma moje S60) oferuje nieziemski komfort przy świetnym trzymaniu bocznym. Te nowe nadal są wygodne i nie męczą nawet w wielogodzinnej trasie (a dodatkowo można je doposażyć w wentylację i rozbudowaną funkcję masażu), ale brakuje im miękkości. Miejsca jest pod dostatkiem, a na tylnej kanapie wygodnie zmieści się dwójka dorosłych. 505-litrowy bagażnik nie jest liderem w swojej klasie, jednak nie mogę narzekać na jego foremność.

Volvo XC60 jest samochodem prostym i przyjemnym w obsłudze, z bardzo dopracowanym układem jezdnym, a 400-konna wersja T8 to istny sleeper. Nic więc dziwnego, że autu przyznano nagrodę Światowego Samochodu roku 2018. Hattar av Volvo!

Kategorie

#TEST