Przeskocz do treści

#TEST | Lexus ES 300h

Pomimo tego, że Lexus ES produkowany jest już od ponad 28 lat, to jeszcze nigdy nie był on oficjalnie oferowany na naszym rynku. Teraz, gdy Japończycy postanowił wprowadzić go do Europy, stoi przed nim nie lada wyzwanie, bowiem zastępuje on model GS. Czy siódma generacja Lexusa ES jest w stanie konkurować z BMW serii 5, Mercedesem klasy E czy Volvo S90?

Lexus ES dostępny jest na naszym rynku jedynie w wersji hybrydowej, w której skład wchodzi 178-konna, 2.5 litrowa jednostka benzynowa pracująca w cyklu Atkinsona oraz silnik elektryczny o mocy 120 KM. Łączna moc układu napędowego wynosi 218 KM i umożliwia ona zaskakująco sprawne poruszanie się ES-em. Samochód dobrze radzi sobie przy wyprzedzaniu, a pierwsza setka pojawia się na liczniku po nieco ponad 8 sekundach. SIlnik sam w sobie pracuje bardzo kulturalnie i cicho, nie męcząc wyciem z racji zastosowania przekładni CVT. Średnie spalanie w trakcie mojego tygodniowego testu wyniosło zaledwie 5,5 litra w cyklu mieszanym!

Pomimo tego, iż ES oparty jest na tej samej platformie co Toyota Camry i Avalon, samochód oferuje zdecydowanie większy komfort jazdy, pozostając przy tym przewidywalnym podczas agresywnego pokonywania zakrętów. Układ kierowniczy jest odseparowany od przedniej osi i nie zapewnia żadnego czucia, aczkolwiek Lexus ES nie został stworzony dla miłośników zakrętów – to auto dla tych, którzy cenią sobie podróżowanie w jak najbardziej komfortowych warunkach. I właśnie komfortowe przemieszczenie się z punktu A do punktu B wychodzi ES-owi najlepiej – zawieszenie doskonale tłumi wszelkie nierówności, a kabina jest przy tym bajecznie odizolowana.

Wnętrze Lexusa ES zachwyca swoją prostotą i wysoką jakością wykonania. Zarówno materiały wykończeniowe jak i ich spasowanie stoją na najwyższym poziomie Lexus znany jest z nad wyraz komfortowych foteli i nie inaczej jest w przypadku najnowszego ES-a. Śmiem twierdzić, że są to najbardziej wygodne siedziska oferowane w tym segmencie. Kabina Lexusa ES oferuje mnóstwo przestrzeni i pomimo dość wyraźnie opadającej linii dachu, nawet rośli pasażerowie będą podróżować komfortowo z tyłu. Pojemność bagażnika wynosi 454 litry. Tragedii nie ma, chociaż wszyscy rywale oferują ponad 500 litrów przestrzeni bagażowej.

Za system inforozrywki odpowiada 12.3 calowy wyświetlacz o wysokiej rozdzielczości, do którego obsługi służy gładzik (coś na wzór tego stosowanego w laptopach). Niestety nie jest to rozwiązanie idealne i wymaga przyzwyczajenia, jednak po zapoznaniu się z nim okazuje się, że obsługa systemu jest w miarę logiczna.

System audio Mark Levinson zapewnia świetną jakość dźwięku, zwłaszcza przy wyższych głośnościach, choć w mojej ocenie Bowers&Wilkins dostępny w Volvo S90 wypada zdecydowanie lepiej.

Lexus dopracował siódmą generację ES-a niemal do perfekcji i jedyną jego wadą jest wyjątkowo skromna oferta silnikowa, składająca się jedynie z 218-konnej hybrydy napędzanej na przednią oś. Natomiast w kwestii komfortu podróżowania ES króluje, i chyba nawet przewyższa niemiecką konkurencję. Ceny zaczynają się od 204 900 zł, a testowana przeze mnie wersja Prestige to wydatek rzędu 264 400 zł. Zważając na bardzo obfite wyposażenie standardowe, jest to dobra oferta i w kwestii ceny Lexus biję na głowę europejskich rywali!

Oglądnij mój test Lexusa ES 300h na kanale Moto Arena!

Kategorie

#TEST